Spotkanie czwarte | MOJE OCZY UJRZAŁY TWOJE ZBAWIENIE

Spotkanie czwarte | Moje oczy ujrzały Twoje Zbawienie

Wielkopostne rekolekcje internetowe: "Spotkanie z Maryją w Wielkim Poście"

 

Spotkanie czwarte | Moje oczy ujrzały Twoje Zbawienie - pobierz pdf

Moje oczy ujrzały Twoje Zbawienie

 

    Jesteśmy w Betlejem,  z Maryją i Józefem, którzy otaczają Jezusa i są zachwyceni, zanurzeni w Misterium. Zapytują, co to wszystko znaczy...Tej samej nocy przyszli też pasterze, którzy przebywali nieopodal, znamy tę historię. Ich sytuacja w Izraelu była trochę specyficzna, bo z jednej strony  ludzie ci byli niezbędni, bo w Izraelu potrzebne było mięso baranie, , składano przecież mnóstwo ofiar w świątyni... Byli więc niezbędni. Jednak z drugiej strony  byli jednocześnie bardzo źle widziani. Bo ze względu na swój zawód i styl życia, nie mogli się na przykład dostosować do wszystkich reguł oczyszczenia...  Musieli też pracować w szabat, musieli w szabat się przemieszczać... Nie można się było do nich zbliżyć, bo po prostu sprowadzało  to nieczystość. Przeczytajmy, co pisze św. Łukasz: 2, 8-12.
"W tej samej okolicy przebywali pasterze..."
      Ludzie, którzy żyli trochę na marginesie, ze swymi zwierzętami, zostali jako pierwsi zaproszeni, aby się zbliżyć do Jezusa. To wszystko dla nas są znaki. Jest to coś niesamowitego. Jak to się stało...? Wśród wielkiej radości. Był też śpiew  Aniołów, była światłość...  I pasterze, pełni radości, przyszli, aby  zobaczyć, co się dzieje. Znakiem miało być  niemowlę owinięte w pieluszki i leżące w żłobie. Czym jest  żłób? Coś najprostszego. I miał być to znak, bo bardzo rzadko można było zobaczyć dziecko leżące w czymś takim. Maryja i Józef, jako Żydzi ze wsi (Nazaret, to była mała wioska), wiedzieli, że pasterze trzymają się zwykle trochę z dala. A tutaj oni przybyli właśnie jako pierwsi... I zaczęli opowiadać, jak się o wszystkim dowiedzieli...  Jak wielka radość ich ogarnęła. Maryja natomiast patrzyła na te wydarzenia i prawdopodobnie wiedziała, o co chodzi. Zapewne dawało jej to wiele do myślenia... I  dzięki temu mogła odkryć, jakie są upodobania naszego Boga.
    Pasterze wrócili do swych zwierząt, radośni, szczęśliwi, dla nich to też było  prawdziwe Zwiastowanie. Później Jezus często będzie nawiązywać do tej rzeczywistości pasterskiej, np. w słowach: "Ja jestem dobrym pasterzem..." ,  czy też w opisie pasterza zatroskanego o  zabłąkaną owcę... Również wtedy, gdy mówi, kogo zapraszać na ucztę... Nie zapraszaj tych, którzy mogą ci odpłacić, a zaproś właśnie tych najbiedniejszych, tych, którzy nie mają możliwości odpłaty. Bo właśnie akurat ci najbiedniejsi, którzy trzymali się z daleka, właśnie oni pierwsi zostali zaproszeni. To wszystko jest ze sobą powiązane... Trzeba, byśmy to zrozumieli.
    Potem zjawili się mędrcy. (Mt 2,1-12.) Kiedy? Nie wiemy. Mówi się o trzech, bo były trzy dary: złoto, kadzidło i mirra. Trzy dary, a więc trzech królów. Oczywiście w różnym wieku, należących do różnych ras, gdyż  to ukazuje, że cały świat został zaproszony... Byli to po prostu  mędrcy, którzy poszukiwali prawdy. Dla Żydów był to już czas na Mesjasza. Był On jak owoc, który jest już dojrzały... Wszystko było przygotowane, wszyscy na Niego czekali    Tak więc ci mędrcy, to byli po prostu ludzie, którzy mieszkali tam, gdzie obecnie jest Irak, Iran, na Wschodzie. Oni też oczekiwali. Oni wiedzieli, że Izrael czeka na Mesjasza, króla, który wszystko odnowi. I to było ważne również i dla nich. I ujrzeli na niebie znaki czegoś szczególnego. Szukali, spotkali się z Herodem i trafili do Betlejem. Ewangelia mówi, że weszli do domu. To też są dla nas małe, ale ważne szczegóły... Jak ci poganie mogli wejść do domu Żydów. Dobry Żyd  nie mógł wchodzić do niego, jeśli chciał zachować czystość. A ci ludzie ze Wschodu, poganie, bez trudności weszli do domu. Nie tylko więc byli tam pasterze - nieczyści, ale i dodatkowo poganie. Nastały inne czasy.  Prawdopodobnie to wszystko dawało Maryi i Józefowi wiele do myślenia. Mieli oni jednak tak wiele prostoty, tyle zaufania do Boga, tak bardzo byli Mu oddani,  że nie mieli oporów wobec tego, co się działo. Rozważali jednak wszystko w  sercu…
    Kiedy Maryja i Józef przedstawili Jezusa w świątyni, Symeon rzekł: "Moje oczy ujrzały Twoje Zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów. Światło na oświecenie pogan..."  Ten stary Żyd, który czekał na wyzwolenie Izraela mówi, że to Zbawienie jest dla wszystkich narodów. Z pewnością ten człowiek był natchniony przez Ducha Świętego. Od razu bowiem otworzył się na wszystkie narody. To nam  pokazuje, jak bardzo my dzisiaj  musimy zmienić nasze serce. Wiemy, jak wiele każdy z nas ma trudności, aby przekroczyć granice swego narodu, aby się otworzyć na innych. Aby zrozumieć, czym żyją inni. Słuchamy wiadomości, lecz oglądamy wszystko przez nasze okulary, przez okulary naszego narodu. Jednak kiedy Jezus się objawił, to już od pierwszych chwil świat się otworzył. W świecie wszyscy są dziećmi Bożymi. Mamy się otworzyć na wszystkich. Boże Narodzenie to jest właśnie to. Od samego początku, od razu. To jest jego pierwszym znakiem.
    Kiedy Jezus miał  tydzień, został obrzezany. A czterdzieści dni po narodzeniu, Józef z Maryją zanieśli Go do Jerozolimy. To nie było tak daleko, a co ciekawe, był to akurat okres, w którym Herod, bardzo zaniepokojony, poszukiwał  króla izraelskiego, narodzonego w  Betlejem. A ten akurat był tuż obok, w świątyni, nieopodal jego pałacu. Józef z Maryją  byli jednak tak zwyczajni, byli to ludzie tak bardzo prości, że nikt ich nie zauważył.
To wzruszające, że  tylko jeden starzec, Symeon, ich dostrzegł.. Od dawna nie było proroków w Izraelu. Gdy jednak Jezus się narodził, znów pojawił się duch proroctwa. Symeonowi Duch Święty obiecał, że nie umrze, póki nie ujrzy Mesjasza. I on Go  w tym wszystkim rozpoznał. Wiemy, jak błogosławił Boga. Mówił też, że teraz  może już "odejść w pokoju".. To nie znaczy, że miał szybko umrzeć. Mógł nadal się modlić, jednak ze spokojem, wiedząc, że  wszystko zostało przygotowane, że słońce już wschodzi.
    Nasza prosta, skromna rodzina wróciła do Betlejem. I oto Anioł Pański zawiadamia Józefa, że musi znowu uciekać. Jak najszybciej. Herod poszukiwał bowiem w okolicy Betlejem wszystkich dzieci, które miały mniej niż dwa lata, aby je zabić. I była rzeź. Więc święta rodzina musiała uciekać, i tak jak to się często zdarzało w Izraelu, uciekli do Egiptu. To była najprostsza, najbliższa droga ucieczki. Przez pustynię, prosto do Egiptu. I w ten sposób ta biedna rodzina doświadczyła konkretnie losu tak wielu ludzi w świecie... Uciekinierów, uchodźców, tych, którzy muszą nagle wszystko zostawić, i ze strachem, jak najszybciej uciekać...Bóg, ten który stworzył niebo i ziemię, w tym uczestniczył. Czy Maryja dowiedziała się, co się stało? Nie wiemy. Jednak jest to prawdopodobne, i  musiało to być dla niej coś okropnego.
     Symeon powiedział  też  Maryi słowa, które prawdopodobnie wyryły się w Jej sercu: „… Twoją duszę przeszyje miecz..., aby na jaw wyszły zamysły serc wielu..." Te słowa zapadły głęboko w Jej serce, one w Niej mieszkały... I Kiedy Jezus zaczął mówić o swojej godzinie: „ Czyż nie nadeszła jeszcze moja godzina...", Ona skojarzyła te dwie rzeczy: ”Miecz, który przeniknie Jej serce” oraz  „godzinę  Jezusa”... Jakże musiała  to wszystko przeżywać… Jednocześnie Maryja czuła się zagrożona... jak to  możliwe?
I wiele osób pyta: gdzie jest Bóg? Co robi Bóg w tym czasie? Dlaczego tyle cierpienia? Niektórzy mówią nawet, że gdyby Bóg istniał, to takich rzeczy by nie było.  Wierzymy bardzo głęboko, że Bóg jest z tymi, którzy cierpią.  Skądkolwiek są. Czy to z Kambodży, czy z  Rwandy,  z Palestyny,  czy też z  Iraku. Uczestniczyliśmy w Laskach w dniach ekumenicznych. Był tam  akurat starszy Żyd, niewysoki, bardzo pokorny, który przyjechał z Izraela. Powiedział nam, że był w getcie. Mógł się jednak uratować, i przez całe życie zachował pamięć o tym, jak to było. Mówił tylko o swym ciężkim doświadczeniu, stając w obliczu Boga. I pamiętam jego słowa: jeśli Jeszua  jest Mesjaszem, jest Synem Bożym, to był wtedy w getcie. Był i powiedział:  „Ja nic nie mogę zrobić dla was, ale mogę tu trwać, zostać z wami, i mogę z wami płakać …”  Bóg jest zawsze z tym, kto cierpi. Na wszystkie te pytania, które dotykają cierpienia, ludzkiej złości, tego, co się wydarzyło - rzezi, nie mamy odpowiedzi. Mamy jednak Kogoś. Mamy Jezusa na Krzyżu. On właśnie był na Krzyżu i wziął na siebie wszystkie nasze grzechy i nasze cierpienie.