Spotkanie piąte | BÓG WYBRAŁ NAZARET

Spotkanie piąte | Bóg wybrał Nazaret

Wielkopostne rekolekcje internetowe: "Spotkanie z Maryją w Wielkim Poście"

 

Spotkanie piątek | Bóg wybrał Nazaret - pobierz pdf

Bóg wybrał Nazaret

 

    Teraz opuszczamy Egipt i wracamy do Nazaretu. Herod umarł. Łukasz pisze, że Dziecię rosło i nabierało mocy napełniając się mądrością , a łaska Boża spoczywała na Nim. I dalej pisze, co jest jeszcze ciekawsze, że Jezus czynił postępy w mądrości, w latach, w łasce u Boga i u ludzi.
     Józef pracował, Maryja gotowała, piekła, opiekowała się dzieckiem, do jego  szóstego czy siódmego roku życia. Wszystko dla Niego robiła.  Gdy ukończył siedem lat, opieka należała już do Józefa. Prowadził Jezusa do Synagogi, uczył różnych modlitw, śpiewania psalmów...   I tak  świadomość małego Jezusa otwierała się na świat.  Praca, modlitwa, miłość. Miłość pomiędzy Józefem a Maryją, miłość do Jezusa.
      W piątek wieczór, świętowali Szabat. Trzeba było wcześniej sprzątnąć, wykąpać się, przygotować stół. Maryja upiekła chleb, zapaliła świece na stole, i zaczęła modlitwę. Prosiła o błogosławieństwo światła. Józef śpiewał psalmy. Jak w każdej rodzinie, mały Jezus też śpiewał z Józefem wszystkie te psalmy, które znał na pamięć. Dzieci  uczestniczyły w świętowaniu szabatu. Wszystko przebiegało tak zwyczajnie. A Jezus, patrząc na to, co się działo  uświadamiał sobie stopniowo, kim jest... Odkrywał, że Królestwo Boże już jest.... Całą  rzeczywistość, która Go otaczała - pracy, ludzi, ziarna, które kiełkuje i rośnie, pasterza owiec kojarzył, wiązał z Królestwem Bożym.
      Gdy Jezus miał dwanaście lat, Jego rodzice, jak mówi Łukasz (2,41-52), zgodnie ze zwyczajem  poszli na pielgrzymkę do Jerozolimy.  Wyruszyli także krewni i sąsiedzi z Nazaretu. Tego roku Jezus prawdopodobnie ukończył dwanaście lat i przeżył w synagodze  uroczystość bar micwy. (Podczas tej uroczystości chłopiec staje się „synem micwot”, czyli przykazań.) Jest już dorosły. Był ubrany jak dorosły Żyd, nosił chustę do modlitwy na głowie i publicznie czytał Pismo Święte.  Prawdopodobnie miał też jak dorośli po raz pierwszy wygłosić komentarz do Pisma Świętego.
    Dlaczego Jezus został w świątyni? Jezus już był w świątyni, gdy miał czterdzieści dni,  czy tam jeszcze jednak później wrócił? Chyba tak, choć Ewangelia tego nie mówi. W Świątyni każdy Żyd przeżywał coś wielkiego... To było spotkanie z Obecnością. Boga. Każdy mógł się do Niego zbliżyć na swój sposób, w zależności od tego, kim był.. Najpierw stawali uczeni w Piśmie, kapłani, a na samym przedzie  stawał wielki kapłan. Jezus musiał bardzo to przeżywać, zapewne był wstrząśnięty. Stał z Józefem, wraz z mężczyznami, którzy długo tam trwali, podczas ofiary...  Co przeżywał Jezus? Nie wiemy, ale możemy się domyślać że było to coś niesamowitego, gdy zaczął się otwierać na tą rzeczywistość, gdy wszystko to zaczęło docierać do jego świadomości... Działo się to prawdopodobnie podczas Paschy, a więc odprawiali seder, czyli świętowanie opuszczenia Egiptu przez Żydów, nawiązuje do tego nasza Eucharystia... Prawdopodobnie odprawiali go całą grupą, wraz z krewnymi... W każdej rodzinie najmłodsze dziecko pyta: po co są te gorzkie zioła, ten chleb nie kwaszony... Jaki to wszystko ma sens? A wtedy ojciec odpowiada  na wszystkie te pytania, opowiada jak to było, kiedy wychodzili z Egiptu... Wszyscy śpiewają bardzo radosną pieśń o wyjściu z Egiptu... To wszystko jest rytualne. Wszystko to odprawił Jezus w Wielki Czwartek wieczorem, kiedy nam dał Eucharystię. Nasza Eucharystia pochodzi cała od tego. Czwarta modlitwa eucharystyczna jest wyjęta z sederu. Przypomina wspaniałe rzeczy, których Bóg dokonał dla nas.  Żydzi starają  się obchodzić to święto w Jerozolimie, w gronie rodzinnym.
    Po skończonych uroczystościach wszyscy wracali do siebie. A ponieważ było tam wiele osób z Nazaretu,  krewnych i znajomych, to nie zauważyli, że Jezus został w świątyni. Dlaczego to zrobił? Otwarło się przed Nim wiele… Był pod wielkim wrażeniem, był już z Ojcem... i został. Zaczął rozmawiać z uczonymi w Piśmie, którzy nauczali. A wszyscy byli pod wrażeniem Jego pytań i odpowiedzi. A rodzice, z wielkim bólem, jak mówiła Maryja, szukali go wszędzie. Byli przestraszeni, nie wiedzieli, co się stało. W końcu wrócili do świątyni i nareszcie Go znaleźli. I słyszymy ten krótki, wstrząsający dialog, gdy Maryja mówi: oto ojciec twój i ja z bólem serca szukaliśmy ciebie...czemuś nam to uczynił?
    Twój ojciec... To znaczy, i to jest bardzo piękne, że Józef był uważany za ojca Jezusa.   Jesteśmy przekonani, że Jezus mówił do Józefa Tatusiu. To Abba, które wypowiadał później do swego Ojca, najpierw wypowiadał do Józefa... Tatuś... I Maryja tak się właśnie wyraziła. A Jezus bardzo poważnie odpowiedział: dlaczego mnie szukaliście, czy nie wiedzieliście, że mam być w sprawach mego Ojca (po polsku jest to jeszcze lepiej wyrażone: że mam być w tym, co należy do mego Ojca)?  Te pytania i odpowiedzi pokazują nam, jak  świadomość Jezusa otwierała się na obecność  Ojca. I zarówno Józef jak i Maryja byli tak przyzwyczajeni do zwyczajnego spoglądania na Jezusa, byli tym zaskoczeni.  W pierwszej chwili Go nie zrozumieli. Była to dla nich także wielka droga, droga dla ich wiary, świadomości... Nie wiemy jednak dokładnie, jak to było. Są to bowiem jedyne słowa Jezusa w Ewangelii jakie mamy, aż do Chrztu. I możemy zrozumieć, że dla Józefa i Maryi wszystko się zmieniło... Dotąd to oni prowadzili Jezusa, uczyli Jezusa, a teraz zrozumieli, że Jezus poszedł już dalej, że do Niego należy to, by ich oświecić, co do spraw Królestwa Bożego.
    Tak więc Nazaret, i to jest dla nas bardzo ważne, to było życie skupione w całości  na obecności Jezusa, który odkrywał w sobie Syna Bożego... Na obecności Trójcy Świętej. Bo tam, gdzie jest Syn, jest Ojciec, jest Duch Święty. Cała ta rodzina była też bardzo zwyczajna, tak że inni niczego nie zauważali, choć była skupiona na obecności Boga. Tam Jezus był najważniejszy. To On dawał światło, życie,  On  wszystko prowadził. Był duchem tej rodziny. I to nam pozwala zrozumieć, że dla nas Nazaret  to też jest zwyczajne życie, praca, relacje z kolegami, z sąsiadami, życie braterskie...  Wszystko to ma być bardzo proste... Ale ramą Nazaretu, sercem Nazaretu jest Jezus, który daje życie, sens, światło, kierunek…
    W Ewangelii czytamy:  potem Jezus poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu i był im poddany. A Jego Matka zachowywała wiernie te wspomnienia w swym sercu. Wrócił do Nazaretu i był im poddany... Chociaż to On był światłem i życiem, to był im poddany. Nasz Brat Karol był pod wielkim wrażeniem tych słów. Był poddany Maryi i Józefowi, ale też był poddany przez całe swoje życie, aż do śmierci. I to było wielkie światło dla Brata Karola. Pokora i prostota Jezusa. Jestem cichy i pokorny sercem. Był sługą, „On, istniejąc w postaci Bożej,... przyjąwszy postać sługi...”  
    Święta Rodzina w Nazarecie, to jest jakby  pierwszą  komórką Kościoła Tworzy ją Syn, a gdzie jest Syn jest też i Ojciec i Duch.  Jezus powiedział także: do tego, kto mnie kocha przyjdę wraz z Ojcem i będziemy przebywać u niego...  To znaczy, że w każdym z nas, i wszędzie jest taka możliwość, by żyć z Jezusem, by żyć z Trójcą Świętą. To, co było w Nazarecie, nadal się dzieje;  Bóg Ojciec kocha Syna,  Syn kocha Ojca, a ich wzajemna miłość to  Duch, który jest nam dany.
    Mamy przed sobą Jeruzalem i Nazaret. Jeruzalem to cudowne miasto... Świątynię  wypełnia obecność Boga, jest wielki kapłan, mnóstwo kapłanów, którzy służą w świątyni, uczeni w Piśmie, którzy uczą i wędrują po Izraelu aby zobaczyć czy ludzie dostosowują się do Prawa.  Jest tam wielu bogatych ludzi, wiele pięknych domów... wszystko jest wspaniałe. Przypomina to jakąś piramidę, na szczycie której znajduje się wielki kapłan, pośrednik pomiędzy ludźmi a Bogiem, który jako jedyny ma do Niego dostęp. Następnie są inni kapłani, a na samym dole są żebracy.
W Nazarecie jest inaczej, tam jest inni duch. Nie ma żebraków, wszyscy żyją w ubóstwie, ale nie jest to nędza. Ludzie żyją w rodzinie, a to rodzi w środowisku solidarność. Jezus był przyzwyczajony do czegoś całkowicie innego niż to, co było w Jerozolimie. Były to dwa różne światy, prowadzące do dwóch różnych duchowości. Jednej opartej na Prawie, na ofierze, na świątyni, drugiej opartej bardziej na życiu, na życiu człowieka, na prostej modlitwie w rodzinie i w synagodze. Jezus był wychowany w tej atmosferze. Nawet jeśli kochał Jerozolimę i był pod jej wrażeniem, to wyrósł i wykształtował się w Nazarecie. Jezus z Nazaretu prowadzi nas do innej duchowości, gdzie nie człowiek jest dla szabatu, ale szabat jest dla człowieka. Świątynią jest już Jezus. Prawdziwą świątynią Boga, jakiej Jezus pragnął, jest człowiecze serce. I to prowadzi do innego spojrzenia na ludzi, do szacunku dla drugiego, choćby był bardzo biedny i choćby źle wyglądał. Mamy go nade wszystko traktować jak naszego bliźniego. Jezus odwraca porządek. Bliźnim będzie każdy człowiek, którego mogę spotkać. To jest coś bardzo istotnego, co dotyczy całego Kościoła. Kościół może siebie dobrze rozumieć tylko wtedy, gdy patrzy na Jezusa i to na Jezusa z Nazaretu.
    Jeśli Bóg Ojciec wybrał Nazaret, aby świadomość Syna Bożego mogła się  otworzyć i aby mógł się On przygotować do głoszenia Dobrej Nowiny, to nie jest to przypadek. To jest wybór Boga. Wszystko, co Jezus później powiedział przez te trzy lata  jest bardzo ważne, ale możemy to zrozumieć jedynie wówczas, gdy pamiętamy, że Jego świadomość kształtował Nazaret. Rozumienie Królestwa Bożego, Obecności Bożej,.. Boga, jako Tego, który się zbliża do każdego z nas, który jest wewnętrznie najprostszy i najbardziej pokorny, to wszystko ukształtował Nazaret.