Mt 10, 37-42
Tracić życie dla Jezusa
Jezus powiedział do apostołów: Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.
Rozważanie
Dla mnie wzorem ciągłego nawracania się i życia Ewangelią jest święty Brat Karol de Foucauld. 15 stycznia 1908 roku, w czasie wielkiego kryzysu samotności i choroby, Brat Karol pisał do biskupa Querina w odpowiedzi na zaproszenie do opublikowania – „dla dobra Kościoła” – swoich studiów językoznawczych pod własnym nazwiskiem:
„Nie tu są środki, które dał nam Jezus, aby kontynuować dzieło zbawienia świata… Środki, jakimi posłużył się w żłóbku, w Nazarecie i na krzyżu, to: ubóstwo, wzgarda, upokorzenie, opuszczenie, prześladowanie, cierpienie i krzyż…”.
Naśladować Jezusa aż po „szaleństwo miłości”. Wtedy można naprawdę tracić życie dla Chrystusa, by je na nowo odnajdywać. Słabość ludzkich środków staje się źródłem siły, bo to JEZUS jest PANEM rzeczy niemożliwych. On przez swojego Ducha daje nam możliwość dokonywania tego, co po ludzku niemożliwe – większego, niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić.
Jedna z naszych wolontariuszek, posługująca chorym na AIDS w klinice w Afryce Południowej, napisała do mnie: „Wszędzie byłam najlepsza. Kiedy zaczęłam wykładać na jednym z najlepszych uniwersytetów, rodzice byli ze mnie dumni, miałam niewielu przyjaciół… ale wszystko miałam: zdrowie, pozycję i poważanie. Zachwyciłam świat wokół siebie i sama uległam iluzji, że jestem wielka, najlepsza i niezastąpiona, bo tak mi mówili inni…”
Pewnego dnia dowiedziała się, że jej przyjaciel, z którym chciała ułożyć sobie życie, jest zarażony wirusem HIV i jego dni są policzone. Zostawiła uniwersytet, tytuły i wysoką pozycję, oraz świadectwa z najwyższymi ocenami, i została z nim, aby dać mu swoją najpiękniejszą obecność, wiedząc, że czasu jest już niewiele. On odszedł po kilku miesiącach, ale zostawił w niej coś, czego nikt w tym życiu nie może jej odebrać – miłość. Taki dar na pożegnanie.
Dziś poświęca się ludziom chorym i zachęca, by walczyć o każdą chwilę życia, by żyć w pełni, dawać z siebie wszystko i nie bać się trudnych, czasem bolesnych strat, które wpisane są w ludzkie życie.
A może właśnie w naszych błogosławionych stratach – przeżywanych z miłości do Boga i człowieka – można odnaleźć prawdziwy sens…
Modlitwa
Panie Jezu, naucz mnie tak jak Brata Karola de Foucauld przyjmować codzienność z miłością, ufać Tobie w trudnościach i odnajdywać sens życia w oddaniu siebie Bogu i drugiemu człowiekowi.
Rozważa s. Dolores, Zgromadzenie Misyjne Służebnic Ducha Świętego, Opole